Back to Smarzyk-Team
(W. 22-0908-fa)

Lot na Teneryfę

Back to
On the way

Lot na Teneryfę

Jako uzupełnienie moich relacji z podróży na Teneryfę do miasta Puerto de la Cruz przedstawiam kilka spostrzeżeń dotyczących tych wyjazdów.
Udając się na tą wyspę korzystaliśmy z połączenia z lotniska w Hamburgu, z którego najczęściej wybieramy się w podróż.

Samolot krótko po starcie  w Hamburgu
Samolot krótko po starcie w Hamburgu
Pomimo, że sam przelot na Teneryfę trwa około 4-5 godzin, to jednak na podróż w zasadzie należy zaplanować cały dzień. W naszym przypadku do kalkulacji czasu podróży zaliczyliśmy dojazd na dworzec autobusowy ZOB (1 godz.), przejazd autobusem na lotnisko w Hamburgu (1,5 godz), odpowiednio wczesne pojawienie się na lotnisku (1,5 godz.), sam przelot samolotem (4,5 godz), oczekiwanie i transfer z lotniska do hotelu (2 godz.) oraz zakwaterowanie w hotelu (0,5 godz.). Wszystko to razem po podliczeniu daje nam około 11 godzin w drodze. To dużo. Sporo zmian środka komunikacji, transport bagażu, częste przesiadanie się, stress związany z podróżą no i róznice temperatur sprawiają, że podróż ta była raczej męcząca.
Słońce po prawej burcie
Słońce po prawej burcie
Przelot w samolocie stanowi dla mnie raczej konieczność i jest daleki od przyjemności. Czasem mam trochę farta i trafiam na miejsce przy oknie. Wtedy lubię patrzeć na ziemię z tej wysokości. Tak się złożyło, że lecieliśmy późnym wieczorem w towarzystwie słońca.
Towarzyszy przez długie godziny
Towarzyszy przez długie godziny
Na Teneryfie znajdują się dwa międzynarodowe lotniska. Większe znaczenie dla ruchu pasażerskiego ma lotnisko "Reina Sofia" położone na południu wyspy. Jest to stosunkowe nowe lotnisko, które odprawia około 70 procent ruchu pasażerskiego wyspy.
Słońce stwarzało poczucie ciepła mimo niskich zewnętrznych temperatur
Słońce stwarzało poczucie ciepła mimo niskich zewnętrznych temperatur
Dojazd do tego lotniska z Puerto trwa niestety stosunkowo długo mimo, że przejazd odbywa się przeważnie autostradą otaczającą wyspę. Jednak częste postoje przy kolejnych hotelach powodują wydłużenie czasu przejazdu. Jak ktoś ma pecha, to może w samym Puerto spędzić w autokarze sporo czasu.
 Fragment hiszpańskiego wybrzeża
Fragment hiszpańskiego wybrzeża
Ostatnia część naszej podróży, czyli lot powrotny, okazała się być nieco nietypowa z powodu nadchodzącej sytuacji. W związku ze wzrastającym ryzykiem pożarów lasów w Portugalii, musieliśmy dostosować naszą trasę lotu, aby zapewnić maksymalne bezpieczeństwo i wygodę. To niecodzienne wydarzenie dało nam możliwość doświadczenia niesamowitej perspektywy, której zwykle nie mielibyśmy okazji doświadczyć. Nasza samolotowa odyseja poprowadziła nas wzdłuż malowniczej linii brzegowej, gdzie niebo łączyło się z horyzontem Atlantyku. Patrząc przez okno, mieliśmy okazję podziwiać niesamowite widoki. Szum fal uderzających o wybrzeże, migotanie wody odbijającej promienie zachodzącego słońca oraz odcienie pomarańczy i różu malujące niebo - to wszystko sprawiło, że nasz lot stał się prawdziwą podróżą pełną wrażeń. W miarę jak samolot przechodził nad różnymi miejscowościami i wybrzeżem, mogliśmy dostrzec fragmenty życia codziennego, niewielkie osiedla, malutkie porty rybackie oraz plaże, na których turyści i mieszkańcy spędzali czas na relaksie. Ta niezaplanowana zmiana trasy dodała naszej podróży pewien rodzaj niespodzianki, która przypomniała nam, że podróżowanie to również elastyczność i gotowość do dostosowania się do zmieniających się okoliczności. Choć sytuacja z pożarami w Portugalii była poważna, to mieliśmy szansę przynajmniej na chwilę zanurzyć się w naturalnej piękności i spokoju, jakie oferuje wybrzeże Atlantyku. Nasze oko wpatrywało się w dalekie horyzonty, a my zdawaliśmy sobie sprawę, że choć podróżując samolotem zwykle skupiamy się na docieraniu do celu, to tym razem to podróż była celem samym w sobie. Widoczność tego dnia była znakomita, co dodatkowo ułatwiało nam cieszenie się widokami. Odczuliśmy się trochę jak obserwatorzy przyrody, którzy mieli okazję zobaczyć piękno wybrzeża z innej perspektywy. To było naprawdę wyjątkowe doświadczenie, które podkreśliło, że podróżowanie to nie tylko docieranie z punktu A do punktu B, ale także odkrywanie piękna świata w drodze.
Pilot mówił, że to Alpy
Pilot mówił, że to Alpy
Traktując Teneryfę z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że czas tam spędzony ocenić mogę tylko pozytywnie. Widziałem już sporo różnych miejsc. Nie we wszystkich czułem się tak bezpiecznie jak właśnie w Puerto. Nie mieliśmy tutaj żadnych obaw co do późnowieczornych spacerów po mieście.
I jeszcze nadalpejskie widoki
I jeszcze nadalpejskie widoki
Również elementy codziennego życia, to znaczy zakupy, przejazd taksówką, wynajem samochodu czy też wizyta u lekarza nie sprawiały szczególnych kłopotów.
Zwłaszcza, że kolejne wakacje planowane są w innych miejscach
Zwłaszcza, że kolejne wakacje
planowane są w innych miejscach
Chętnie robiliśmy zakupy w małych sklepikach niekoniecznie uczęszczanych przez turystów. Egzotyczne dla nas owoce były tam pospolite i smakowały odpowiednio inaczej. Przeróżne przyprawy i sery uzupełniały nasze menu.
Gdzieś na wschodzie, w kierunku tego słońca
Gdzieś na wschodzie, w kierunku tego słońca
Słowem wracaliśmy wypoczęci i zadowoleni. Jednak plany kolejnych wakacji kierują się w inne miejsca i podążają tym razem słońcem wschodzącym nad Morzem Północnym.
Back to
Smarzyk-Team
Back to
On the way
Back to
Tenerife