
Największą cześć parku zajmują lasy, które objęte zostały ochroną czynną. Tereny położone powyżej górnej granicy lasu, czyli piętro subalpejskie i alpejskie o powierzchni około 1500 ha objęte jest ochroną ścisłą.
Tak się jakoś złożyło, że wiele lat później ponownie zawitaliśmy w Karkonoszach w Parku. Inna pora roku, inne warunki ale wrażenia podobne. Jestem przekonany, że przygoda w Karkonoszach jeszcze się nie zakończyła. Szczególnie teraz doświadczyłem, że moje postrzeganie tego regionu ma charakter wybitnie fragmentaryczny i jest mi bardzo daleko do pełnego odhaczenia miejsc tworzących kompleks tegoż parku, który wcale nie kończy się w Polsce i przekraczając granicę rozciąga się na terenie naszego południowego sąsiada.
Wędrując godzinami cały czas widzieliśmy zabudowania na szczycie ale jakoś nie mogliśmy tam dotrzeć. Strasznie się to nasza wędrówka dłużyła.
Jednocześnie mieliśmy możliwość zapoznania się z Karkonoszami.
Po kilku kilometrach wędrówki trwającej parę godzin dotarliśmy na szczyt. Jest on podzielony na dwie części polską i czeską. Prowadzi tutaj wiele szlaków po obu stronach góry.

Na Śnieżce panuje specyficzny klimat. Charakteryzują go silne wiatry i stosunkowa duża roczna ilość opadów śnieżnych, skąd pochodzi nazwa.
Dlatego też zbudowano tutaj obiekty służące obserwacji warunków meteorologicznych.
A oprócz tego znajdziemy tutaj budynki powstałe z myślą o strudzonych wędrowcach a także kaplica dla pielgrzymów. Od czeskiej strony, od miasta Pec dostaniemy się tutaj korzystając z kolei gondolowej. Wędrując z plecakiem po Karkonoszach udaliśmy się na stronę czeską. Ale to już temat innego opowiadania o wędrówce z plecakiem.
Po stronie polskiej leży miasto Karpacz, a po stronie czeskiej wspomniany Pec.
W tym miejscu kończy się ta przygoda i w czasie przenosimy się o kilka lat w inne miejsce Parku, a mianowicie w okolice Szklarskiej Poręby, gdzie niezwykle uroczym miejscem jest Wodospad Kamieńczyka oraz trasy wędrownej na Śrenicę.

A stąd była możliwość przejazdu zaprzęgiem końskim aż do dojścia do wodospadu. Ten przejazd stanowił niesamowite przeżycie nie tylko dla najmłodszych uczestników wyprawy.

Raczej takie przejażdżki należą do rzadkości. Siedząc sobie wygodnie w saniach była możliwość obserwacji otaczającej nas przyrody.


Poniżej wodospadu znajduje się, zapierający dech w piersiach, Wąwóz Kamieńczyka o wysokości ścian do 30 m. Te imponujące granitowe pionowe ściany stanowiły m.in. tło dla historii bohaterów hitu kinowego „Opowieści z Narnii”.

Oczywiście mając ze sobą małych wędrowników trzeba odpowiednio dostosować marszrutę. Lody nawet zimą smakują znakomicie.

Po dotarciu do wodospadu w śniegu nadarzyła się okazja na zwiedzenie tego miejsca. A w międzyczasie York Fafik bardzo uważnie obserwuje całą naszą grupę i stara się, aby trzymała się ona razem.

Powiedziałbym, że to taka psia natura. Śnieg i zimno stanowią dla niego niesamowitą atrakcję.

Potrafi bez końca wędrować po śniegu. Pokownywać wodospady i dryfować po morzu. A nawet czasem sprawia wrażenie, że rozumie oczytywać drogowskazy. Ale nie lubi telewizji, zwłaszcza tej propagandowej.


Praktycznie każdy znalazł coś, co go szczególnie interesowało. Nawet jak był to kawał bryły lodowej. Wszystko to sprawiło że niestety nie udało się dotrzeć do naszego obranego celu jakim było schronisko na Szrenicy. Ale...

... w drodze powrotnej na parking trafiliśmy na oscypki z grilla serwowane z sosem żurawinowym. Były pyszne, gorące i pachniały jałowcem. Zjadłem, a w zasadzie pochłonęłem aż trzy. A Szrenica pozostała do dzisiaj celem kolejnej naszej wyprawy.


Miejsce to znane jest nam przede wszystkim z ponad 200 metrowych skoków Adama Małysza i Svena Hannavalda oraz innych gwiazd skoków narciarskich. Obiekty skoczni wyglądają imponująco.

A obok cały obszar do uprawiania zimowych sportów, z czego korzystali atleci naszej grupy. A w centrum można sobie fajnie usiaść na tarasie kawiarni i rozkoszować się czeskimi smakołykami.

No i jeszcze na zakończenie relacji mała impresja ze szlaku. To co tutaj przedstawiłem stanowi tylko część tego, co ma park do zaoferowania. Można po nim wędrować całymi dniami. I nie tylko na Śnieżkę czy Szrenicę. Jest wiele innych ciekawych miejsc. W czasie wędrówki tej dłuższej i tej krótszej napotykamy po drodze na przeróżne osobliwości natury oraz spotykamy innych wędrowców. Po paru godzinach odczuwamy zdrowe zmęczenie i przeważnie spory apetyt. Lepiej śpimy.
Reasumując park mobilizuje nas do aktywnego i kreatywnego spędzenia czasu. Więc warto czasem poszperać w internecie, wyszukać coś interesującego i wyruszyć w drogę. I nawet wtedy, kiedy pogoda jest fatalna. Trochę wyżej zmienia się ona dość szybko i staje mniej przewidywalna. Bo pogoda zmienna jest...