Fiord Kiloński (Kieler Förde) to wąski akwen wodny na Morzu Bałtyckim, który powstał w ostatniej epoce lodowcowej. Rozciąga się on w kierunku północnym począwszy od centrum miasta Kilonia, stolicy landu Schleswig-Holstein i po około 17 km łączy się z Zatoką Kilońską.
O fiordzie mógłbym wiele opowiadać. Tutaj jednak skupiam się na tych miejscach, w których znajdują się plaże oraz morskie kąpieliska. Moją relację rozpoczynam od okolic latarni morskiej Bülk, a kończę na plaży w Heidkate.

Nad fiordem usytuowanych jest wiele miejscowości wypoczynkowych w których systematycznie urlop spędza coraz większa ilość gości. Koncentruje się tutaj wzmożony ruch statków i promów, a także kursują małe statki przewożące podróżnych w obrębie samego fiordu. Statki te pozwalają na zwiedzenie okolicznych miejscowości od strony morza.
Latarnia morska w Bülk została wybudowana przez Duńczyków w 1807 roku na najbardziej na zachód wysuniętym cyplu Fiordu Kilońskiego. Latarnia o wysokości 25,6 m jest otwarta dla zwiedzających, a z platformy widokowej możemy podziwiać panoramę Zatoki Kilońskiej. A w restauracji usytuowanej u stóp latarni morskiej kupimy coś do zjedzenia.
Plaża przy latarni oraz ta usytuowana od niej dalej od strony północnej nadaje się na długie spacery oraz zażywania kąpieli słonecznych. Często spotykamy tutaj ludzi spacerujących ze swoimi pieskami oraz zajmujących się jazdą konną.

Równolegle do plaży usytuowany jest mały las albo park w którym rowerzyści i biegacze znajdują idealne miejsce do treningu.

Z kolei plaża po przeciwnej stronie latarni ma charakter mieszany. Występuje tutaj spora ilość kamieni i głazów. Kiedy znajdziemy trochę czasu i usiądziemy na jednym z nich, to z daleka możemy w spokoju obserwować pływające po morzu jachty.

My jednak kierujemy się w kierunku południowym, gdzie po niedługim spacerze dotrzemy do kolejnego punktu mojej relacji, czyli Strande.
Strande to dawna wioska rybacka, która z czasem przekształciła się w piękną nadmorską miejscowość. Jednak zachowała się tutaj jej szczególna atmosfera z małym portem rybackim, gdzie co jakiś czas przeważnie w niedzielę kupujemy ryby prosto z kutra. W zależności od sezonu są to dorsze, flądry, śledzie a czasem łososie bałtyckie.
Wzdłóż szerokiej plaży rozciąga się nadmorska promenada, a przy niej kilka tawern, których stoliki umieszczone zostały bezpośrednio na plaży. Dla mnie jest to miejsce, w którym mamy swoją restauracyjkę, gdzie chętnie zamawiam zielone śledzie opiekane podawane z pieczonymi kartoflami i sałatą. A wszystko z widokiem na morze.

Szeroka plaża, na której można latem wynająć kosze i zażywać zarówno morskich, jak i słonecznych kąpieli.

Na plażę zawitała nawet sztuka, która kojarzy się z Egiptem. A ta stojąca na kamieniach pani zakończyła właśnie swoją kąpiel w morzu.
Trochę obok znajduje się taki niewielki, częściowo ukryty skrawek plaży, gdzie nie przeszkadza nawet latem nasz York Fafik, co oczywiście wykorzystuje on i z wielką koncentracją sprawdza zapachy wyrzuconych na brzeg glonów. A nieco dalej mały port rybacki i jachtowy. Bowiem tutaj właśnie i na sąsiednim Schilksee znajdują się szkółki żeglarskie dla najmłodszych. Żeglarstwo i piłka ręczna to wizytówki miasta Kilonii (Kiel).
Swoją międzynarodową renomę uzyskało Schilksee w roku 1972, kiedy tutaj w specjalnie w tym celu wybudowanym porcie żeglarskim znalazło swoje miejsce olimpijskie centrum żeglarskie.

I od tej pory port jest również doskonałą bazą wypadową dla żeglarzy i dysponuje wszelkimi walorami ośrodków rekreacyjnych. Znajdziemy tutaj restauracje, sklepy, siłownie i baseny z sauną.

Plaża na Schilksee stała się też centrum siatkówki plażowej. Stanowi ona ulubiony sport studiujących tutaj studentów.

Trochę dalej, na mniej uczęszczanej części plaży swoje umiejętności szlifują lotniarze.

Schilksee oferuje wspaniałe możliwości do wycieczek rowerowych i spacerów. Corocznie organizowane się tutaj przeróżne regaty żeglarskie. Tradycję stanowią regaty w ramach Kilońskiego Tygodnia. W trakcie spaceru szczególnego uroku dodaje księżyc świecący nad fiordem z całą swą mocą.

Do plaży w Schilksee prowadzą przeważnie schody. Jedne są dłuższe, inne bardziej strome. Zdarzają się zimy, kiedy poruszanie się po nich wymaga sporej dozy koncentracji.
A sama plaża przykryta śniegiem nabiera innego charakteru. Kiedyś zdarzyło się nawet, że przy brzegu zamarzło morze i można było chodzić po lodzie.
Kiedy przemieszczamy się dalej w kierunku Kilonii przechodzimy na dziką plażę, która została częściowo oddana dla plażowiczów z psami. Nadmorska promenada oferuje kulinarne usługi umożliwiające wzmocnienie się w znajdujących się przy niej barach i kawiarniach.

Tutejsza plaża z licznymi ruchomymi zbiornikami nagrzanej wody stanowi istny paradies dla dzieci i ptaków. Jest ona bardzo rozległa, a na jej krańcu napotkamy na latarnią morską, która informuje przepływające statki o znajdujących się obok drogach żeglugowych.
Ta kultowa fotografia mola, przy którym cumują promy obsługujące statki zdążyła już trochę zżłknąć. Ale do tej pory oddaje ona klimat tego miejsca.
A latarnia morska usytuowana jest już poza obrębem plaży. Stanowi ona cel licznych spacerów.

Nieco dalej znajduje się miejsce, w którym fiord łączy się z Kanałem Kilońskim. Niestety nie jest możliwe dojście tam pieszo. A sam Kanał Kiloński (niemiecka nazwa Nord-Ostsee Kanal) postaram się opisać w osobnym reportażu
Niedaleko od centrum miasta Kilonia znajduje się kąpielisko wodne (Seebad Düsternbrook) połączone z restauracją. Leży ono bezpośrednio na morzu. Kąpielisko oferuje możliwość kąpieli praktycznie wszystkim począwszy od nieumiejących pływać a kończąc na wytrawnych pływakach.

Znajdujące się na miejscu leżaki umożliwiają opalanie się na słońcu, a pobliska restauracja zapewnia zaspokojenie kulinarnych potrzeb. Podczas kilońskiego tygodnia cały fiord zapełniony jest żaglowcami. I wtedy stanowi do znakomity punkt obserwacyjny.

Na wschodniej stronie fiordu znajdują się małe i liczne plaże mające kameralny charakter. I muszę się przyznać, że o istnieniu jednej z nich dowiedziałem dopiero przy opracowywaniu tego materiału.
Chodzi o plażę w Hasselfelde, którą zamierzam odwiedzić w najbliższym czasie. I wtedy będę miał okazję ponownego sprawdzenia wszystkich tych plaż i ewentualnej korektury treści.

Plaża Mönkeberger jest niewielka i ma około 300 m długości. W jej pobliżu znajduje się małe kąpielisko.

Przy plaży znajduje się szkoła nurkowania, która oferuje różne kursy dla początkujących i zaawansowanych nurków.

Kitzeberg będący dzielnicą Heikendorfu posiada naturalną piaszczystą plażę z przylegającym do niej trawnikiem do opalania. Stare molo, dawniej cel Fördeschifffahrt, jest obecnie używane przez wędkarzy, kąpiących się i spacerowiczów. Stąd właśnie rozciąga się świetny widok ze wschodniego brzegu na śluzy na Kanale Kilońskim.

Przy tej bezpłatnej plaży znajduje się miejsce parkingowe. Przebiegająca tędy trasa rowerowo-spacerowa prowadzi dalej do plaży w Heikendorf i dalej w kierunku Laboe.

Heikendorf to miejscowość o charakterze uzdrowiskowym. Tutaj w porcie można kupić prosto z kutra dopiero co złowione ryby.

Oprócz kutrów cumują tutaj trochę większe statki i jachty oraz duże łodzie przebudowane na restauracje, w których przeważają dania rybne.

Kiedy przechodzimy jeszcze dalej w kierunku Laboe, to po drodze mijamy rzeźbę "Rybak - uratowana" a kawałek dalej pomnik pamięci załóg okrętów podwodnych poległych w czasach I. i II. Wojen Światowych.

Bezpośrednio przy pomniku znajduje się wystawa upamiętniająca te tragiczne dzieje. Jednak z uwagi na ograniczenia związane z pandemią nie mieliśmy możliwości zwiedzenia tej wystawy.

Kierując się dalej w kierunku Laboe docieramy do kolejnej piaszczystej plaży w Heikendorf. W sezonie letnim na plaży tej pojawia cała masa koszy plażowych, a rodziny z dziećmi chętnie korzystają z plażowych muszli gwarantujących ochronę przed wiatrem i nadmiarem słońca.
Laboe to jedno z bardziej znanych miejsc nad kilońskim fiordem. Ze względu na swoje położenie na wschodnim brzegu fiordu Laboe należy do słonecznej strony Fiordu Kilońskiego. Podczas gdy Kilonia od dawna jest w cieniu, latem w Laboe można cieszyć się ostatnimi promieniami słońca znacznie dłużej.

Oprócz komunikacji autobusowej lub promowej w całym regionie Laboe istnieją bardzo dobrze rozwinięte i wspaniałe ścieżki rowerowe, których nie można przegapić. Ponadto Laboe oferuje przeróżne, zmieniające się imprezy i wydarzenia. Jeśli chodzi o sporty wodne, a szczególnie surfing i kitesurfing, to żadne życzenia nie pozostają niespełnione.

Koniec fiordu jest wizualnie zdominowany przez 85-metrowy Pomnik Marynarki Wojennej Laboe. Ten monumentalny budynek warto zwiedzić. Znajdująca się w nim wystawa została poświęcona pamięci wszystkich poległych na morzach marynarzy. Z platformy widokowej na szczycie wieży rozprzestrzenia się rozległy widok na fiord aż po wybrzeże duńskie.
Innym również bardzo znanym obiektem jest Techniczne Muzeum U-995, czyli znajdujący się na przeciwległej plaży okręt podwodny U-995, który po zakończeniu II. Wojny Światowej służył także w norweskiej marynarce królewskiej. Od 13. marca 1972 okręt odwiedzają miliony zwiedzających. Nawet ja miałem już dwukrotnie okazję zwiedzić jego ciekawe wnętrze.

Miłośnikom przyrody polecam obszar przyrodniczy z ponad dziesięcioma hektarami wydmowego krajobrazu. Ze względu na wpływ wiatru i pogody krajobraz zmieniał i rozwijał się w sposób ciągły i niezależny. Świat przyrody i zwierząt można zwiedzać i podziwiać spacerując różnymi ścieżkami. Tablice informacyjne pogłębiają nasze wiedzę na ten temat.
Naturalnym przedłużeniem Laboe jest miejscowość Stein, do której można dostać się spacerując po rezerwacie przyrody, który zamieszkują liczne odmiany ptaków.
Oprócz dobrze rozwiniętej sieci dróg rowerowych Laboe oferuje doskonałe połączenia promowe. Linia promowa łączy ten nadmorski kurort z różnymi mniejszymi miejscowościami w okolicy i ostatecznie kończy się w stolicy kraju związkowego Kiel. Przeprawa do Kilonii trwa niecałą godzinę daje możliwość cieszenia się fantastycznym widokiem z wody we wszystkich kierunkach na Fiord Kiloński i sąsiednie miasta. Na pokładzie promu można kupić zimne i gorące napoje.
Plaża w Stein jest rozległa i przypomina trochę niektóre plaże morza Północnego.

Warunki atmosferyczne sprawiają, że jest to jedno z ulubionych miejsc dla surfowania.

Kolejnym miejscem, gdzie można wypocząć nad brzegiem morza jest nowoczesna miejscowość Marina Wendtorf z rezerwatem przyrody „Bottsand”, portem jachtowym i kąpieliskiem.

Naturalna plaża Wendtorf oferuje możliwości do swobodnego surfowania, pływania i opalania się.

Grobla, za którą znajdują się dwa pola campingowe, jest idealna dla pieszych wędrówek lub jazdy na rowerze.

Spacerując po grobli dochodzimy do ostatniej plaży położonej nad Fiordem Kilońskim. Jest to plaża w Heidkate.

Heidkate to teren rekreacyjny położony bezpośrednio nad Fiordem Kilońskim. Jest to chyba najczęściej odwiedzana przez nas plaża. Nie ma problemów z parkingiem, a często udaje się nam na tej rozległej łące tak zaparkować, że rozkładamy stół i leżaki. Plaża w Heidkate rozciąga się od śluzy Wendtorf aż do plaż należących do Schönberg.

Plaża w Heidkate jest szeroka i długa. Aby zniwelować siłę morskiej fali usadowiono na niej kamienne falochrony. Około 200 metrów to dystans je dzielący i stanowiący zarazem odpowiednią odległość dla pływaków.

Falochrony służą również ptakom i ludziom. Chętnie się opalamy siedząc na gorących kamieniach. Dla mnie kamienie te określają dystans, który zaplanowałem sobie przepłynąć. Czasem zdarza się jednak zbyt silna i duża fala, która uniemożliwia bałtyckie pływanie.

Wieczorami woda w morzu bywa jakby cieplejsza. Na plaży znajduje się mniej ludzi. Niektórzy zostają dłużej i przygotowują sobie plażową kolację a la carte. A nasz York Fafik nie przepada za upałami. Wtedy dobrowolnie z premedytacją zanurza się w morzu i pływa klasycznym pieskiem.

Ale też zimą, kiedy doskwiera siarczysty mróz, to kilkukilometrowy spacer plażą aż do sąsiedniej Kalifornii powoduje dobre samopoczucie i napawa optymizmem.

Kiedy mocno wieje, to wtedy sztuką jest złożenie samootwierającej się muszli plażowej. Dla mnie jest to zbyt skomplikowane zadanie, ale nauczyłem się już, jak można pewne czynności delegować.

Wiatr to eldorado dla tych sportowców, którzy wykorzystują jego siłę. Osobiście preferuję leżenie na gorącym piasku i obserwację przep lywających chmur, które czasem przybierają niesamowite kształty.

A jak się już plaża znudzi, to wybieramy się na pobliską plantację ekologicznych truskawek. Moja mała księżniczka nazbierała prawie cały koszyk.
A wzdłuż plaży ciągnie się droga spacerowo-rowerowa oraz szeroki pas zieleni, na którym zimą paszą się owce. I w tym właśnie miejscu kończy się Fiord Kiloński i wpada do Zatoki Kilońskiej. Kolejna miejscowość i oczywiście plaża znajduje się blisko. To Schönberg, czyli w tłumaczeniu na j. polski "Piękny Brzeg". I coś chyba w tym jest. Ale o tym poźniej.
Podsumowując mała sekwencja video ujęta w marcu na plaży Heidkate. Są tacy, którzy szczególnie czekają na silny, porywisty lodowaty wiatr. Nie trudno sprawdzić dlaczego.
Korzystając z okazji zapraszam do zapoznania się z moimi dalszymi książkami związanymi z Szlakiem Orlich Gniazd. Ale nie tylko.
A ta tajemnicza postać na obrazie przedstawia Handrystola, czyli podróżnika ze świata fantazji, który towarzyszy każdej mojej książce.
Poniższy link prowadzi właśnie do jednego z takich miejsc.